Babka banalna i z koronką

Zaproszona na kawę przez przyjaciółkę, zastałam na stole – poza dzbankiem i ślicznymi filiżankami – zaskakującą babkę drożdżową ze śliwkami: była przykryta białą koronką, co w pierwszej chwili wydało mi się nadmiarem elegancji.

Okazało się, że cukiernia (z okolic Ronda Wiatraczna) tak właśnie ozdabia swoje babki. „Koronkowa serwetka” była kunsztownie zrobiona ze specjalnego lukru i w związku z tym nader smakowicie jadalna.

Z03 OkoSpotkanie było sympatyczne, kawa znakomita, a potem poszłam do owej cukierni, by kupić taką samą, niewielką babkę na wieczorną wizytę u innych znajomych. Miło przynieść coś słodkiego, gdy zapraszają cię na kolację, a wiesz, że nie lubią kwiatów – chyba, że rosnące w ogrodzie lub na łące.

Babkę, po pierwszej chwili zapatrzenia w zaskakującą koronkę, a następnie moich pospiesznych wyjaśnieniach, przyjęto z entuzjazmem!

Po kolacji, wracając do domu ulicami przepojonymi zapachem kwitnących lip, pod niebem lśniącym od gwiazd, pomyślałam, że podobnie, jak babkę, różne rzeczy można robić ściśle według przepisu, ale też – bez przymusu przecież – można dodać do każdej pracy więcej serca, wyobraźni, empatii. Jak bielutką koronkę do śliwkowej babki.

I zaraz przypomniało mi się mnóstwo rzeczy! Starsza pani w redakcji „Mieszkańca”, którą właściwie można było, po współczującym wysłuchaniu, odesłać do domu, jednak zrobiono dla niej o wiele, wiele więcej. Wspaniała, pełna empatii wartość dodana. Jak ta cukrowa koronka… Pan w południowopraskim Urzędzie Stanu Cywilnego, który bardzo mi pomógł przy załatwianiu smutnych formalności, choć mógł po prostu sumiennie wykonać swoje obowiązki i nikt by nie miał nawet cienia pretensji. Ale stało się inaczej, lepiej, po ludzku. Dr Teresa w prywatnej przychodni, która nie robi żadnej różnicy między dochodowymi pacjentami „pełnopłatnymi”, a tymi na NFZ; przeciwnie – z nieopisaną, życzliwą cierpliwością doradzi, pomoże, pokieruje, nie szczędząc na to czasu. Takich i podobnych osób jest wiele, bardzo wiele.

Dlaczego o tym piszę? To nic nowego! Przecież każdy doświadcza podobnych „prezentów”, maleńkich, lecz niezwykle ważnych.

Piszę dlatego, że często zapominamy za to podziękować… Ktoś, kto traktuje nas w sposób szczególny, dodając ową „cukrową koronkę”, nie robi tego dla oklasków. To nie znaczy, że okazane nam serce czy szczególna uprzejmość mogą pozostać niezauważone. Nie powinny! Bez wahania dziękujmy tym szczególnym ludziom: sprzedawcom, urzędnikom, taksówkarzom czy personelowi medycznemu. Można po prostu powiedzieć „dziękuję”, można napisać kilka miłych słów (lub przekazać osobiście) przełożonemu takiej osoby. To nic nie kosztuje, a ma tak wielką wartość!

Ale nawet, jeśli nawet nie podziękujesz, zachowując wdzięczność i dobre myśli tylko dla siebie, to nic. Ważne, by dobro szło w świat. By podać je dalej!