Kto spotyka w Wawrze dzika..?

W Wawrze, jednej z najbardziej zielonych dzielnic Warszawy, można spotkać różne zwierzęta. Ostatnio niepokój mieszkańców wzbudzają zbyt częste spotkania z dzikami.

„To prawdziwa inwazja dzików!” – pisze do naszej redakcji pani Barbara z Miedzeszyna. Dodaje, że mieszkańcy boją się chodzić na spacery po lesie: „Praktycznie nie ma dnia, żeby nie spotkać się z dzikami oko w oko. Najwyraźniej odławianie jest nie dość skuteczną formą ograniczania populacji. A rady typu – wycofuj się spokojnie – będą skutkowały, ale do czasu…”

Monika Niżniak ze stołecznej Straży Miejskiej potwierdza, że z roku na rok rośnie liczba zgłoszeń dotyczących dzików i innych dzikich zwierząt. Co jest tego przyczyną?

– Warszawa się rozrasta i wchodzimy na ich naturalne żerowiska i miejsca bytowania – mówi „Mieszkańcowi”. – Poza tym, to inteligentne zwierzęta i szybko się uczą, że w mieście łatwo znaleźć żerowisko, choćby w postaci niezabezpieczonej altanki śmietnikowej.

Winni więc jesteśmy my sami. Często też za sprawą źle pojmowanej empatii. Na przykład, gdy widzimy małe warchlaczki, które wyglądają bardzo sympatycznie, to je dokarmiamy w nieodpowiednich miejscach. Coraz bliżej miejskiej zabudowy. A dzikie świnki przyzwyczajają się do łatwo osiągalnego pokarmu.

Na szczęście w ostatnich latach nie odnotowano przypadku skutecznego zaatakowania człowieka przez odyńca lub lochę. Dużą liczbę dzikowych interwencji potwierdzają dane miejskiego Eko Patrolu – poza psami i kotami, których siłą rzeczy w Warszawie jest najwięcej, dziki znajdują się wśród ssaków na czwartym miejscu spraw, którymi w ubiegłym roku musieli się zajmować funkcjonariusze.

Choć trzeba przyznać, że część interwencji Eko Patrolu wygląda bardzo sympatycznie. Choćby jak ta z połowy marca, gdy przy ul. Skalnicowej rozdzieliła się dzicza rodzinka. Tata z mamą przeszli przez ulicę a stadko 12 warchlaczków bało się wejść na jezdnię. Eko Patrol pomógł połączyć się rodzinie…

Regulowanie populacji dzików w stołecznych lasach leży w kompetencji jednostki budżetowej Lasy Miejskie – Warszawa, która prowadzi odłów tych zwierząt. Na terenie stolicy znajdują się 43 odłownie (9 z nich jest w Wawrze). Odłownia, to najprościej tłumacząc taka drewniano-metalowa konstrukcja w formie zagrody z systemem zapadni, do której zwabia się dziki.

– Nasi pracownicy jeżdżą codziennie i w odłowniach rozrzucają karmę dla dzików, aby je nęcić – mówi Robert Strąk, kierownik działu ds. Ochrony Zwierzyny z Lasów Miejskich – Warszawa. Wyjaśnia też, że odłowione dziki, na podstawie porozumienia z Polskim Związkiem Łowieckim, wywożone są do ośrodków hodowli zwierzyny. Najbliższy taki ośrodek oddalony jest od stolicy o ok. 180 km, tak że dziki raczej nie powinny wrócić do stołecznych lasów. Gdy odłownia spełni swoje zadanie, to jest przenoszona w inne miejsce.

– Dzięki odłowom staramy się utrzymywać populację dzików na stałym poziomie. Ostatnie zimy były łagodne, dziki nie mają naturalnych wrogów, na przykład wilków, a to powoduje, że dzików faktycznie jest dużo – dodaje Robert Strąk i potwierdza to, o czym wcześniej mówiła Monika Niżniak, że dokarmianie tych zwierząt zdecydowanie wpływa na ich częstsze bytowanie niedaleko obszarów zamieszkałych przez ludzi.


Źródło foto: wikipedia.pl