Walec czasu

 – Witam panie Eustachy, jak zdrówko?

Pan Kazimierz Główka, wyciągnął rękę na powitanie. Eustachy Mordziak, kupiec tutejszy, prawdziwa ozdoba bazaru na placu Szembeka – specjalność bielizna damska – oddał uścisk serdecznie, ale pan Kazimierz był zbyt doświadczony, żeby nie wyczuć lekkiego drżenia ręki.

– Pite było?

– Wie pan, jak to jest. Zaczęło się niewinnie. Z niczego właściwie, ot po maluchu, bo pod wieczór zimno już się robi.

– A potem normalnie?

– Nie dziwi się pan, mam nadzieję. „Andrzejki” mają swoje prawa.

– Znakiem tego wosk też żeście lali?

– A lali, lali…

– No i co panu się wylało… Znaczy wywróżyło?

– Kobitka.

– To gratuluję!

– Tylko długie włosy miała. W kok spięte.

– Ładnie!

– Ale tak się moja Krysia czesze. Chłopaki mało się nie poskręcali. – Kryśkę se wywróżył, śmiali się.

– Znaczy powód był… Ale żeby na naszym bazarze?…

– To pan jeszcze życia bazarowego nie znasz, panie Kaziu. Pan sobie sprawy nie zdaje, do czego klienci są zdolni. Zwłaszcza na warzywniaku. Nieraz widziałem, jak gość pomidory na straganie wymacał, jeden po drugim, i na koniec żadnego nie kupił!… Często człowiek innego wyjścia nie ma, jak dać w czajnik, żeby psychicznie się wyluzować.

– Zielony się pan zrobił jakiś… Panie Eustachy? Dobrze się pan czuje? Śniadanie pan jadł?

– Jadłem.

– Bo widzi pan – ze śniadaniem na kacu jest jak z przeszczepem. Może się nie przyjąć…

– Spokojnie. Aż tak źle nie jest. Powiedziałbym – mało komfortowo – owszem, ale bez przesady.

– To „Milionerów” pan nie oglądał?

– Ja i milionerzy? Ja, panie Kaziu tylko handluję stanikami, właścicielem Triumpha nie jestem.

– O programie telewizyjnym mówię. Taki quiz – ludzie odpowiadają na różne pytania i na końcu mogą wygrać milion.

– No, nie, nie oglądałem.

– Młody chłopak był. Studiował, pracował jako kucharz, kelner – na kuchni też się zna. Ogólnie wykształcony. Zapytali go, który z prezydentów USA był wybierany na prezydenta cztery razy: Roosevelt, Reagan, Clinton, Obama. Wydawało mi się, że nawet analfabeta domyśliłby się, że chodzi o Roosevelta, prezydenta okresu II wojny światowej. Tymczasem, w świecie tego chłopaka nie ma aż tak pożółkłych kart. Dziwne to, panie Eustachy.

– Wcale nie dziwne. Po prostu skojarzenia ludzi nie wychodzą poza horyzont zakreślony ich własnym doświadczeniem.

– To zupełnie jak z tą parą na balu. Chłopak podchodzi do dziewczyny:

– Czy mogę cię prosić do walca?

– Zgłupiałeś? To już nie miałeś czym przyjechać!

Szaser