Za czym kolejka ta stoi?

W sklepie z alkoholami, w okolicach Mostu Średnicowego na Pradze-Południe – nocą stoją kolejki amatorów mocnych trunków. Za to w pobliskim alkoholowym przybytku na Pradze Północ po godzinie 22 widać tylko ciemność…
Od początku listopada br. na Pradze-Północ nie można kupić alkoholu na stacjach benzynowych i w sklepach w godz. 22.00-6.00. Mieszkańcy oceniają pozytywnie pierwsze dni funkcjonowania zakazu nocnej sprzedaży alkoholu.
– Zmniejszyła się ilość nietrzeźwych osób na ulicach. – Jest nieco ciszej i nie słychać nocnych wrzasków. – Ten co chce się napić, zawsze patent znajdzie, ale ten, który chce wstać wypoczęty do pracy, w końcu może odetchnąć i to zrobić. – Czekam na zakaz w całej Warszawie. Na Pradze-Północ nie kupię, ale pójdę na inną dzielnicę i kupię – mówią mieszkańcy. – Zakaz powinien być do 10.00. Widuję w sklepie, rano, osoby kupujące małpki. Chowają je do toreb i jadą do pracy, także kobiety – dodaje pani Aneta, mieszkanka Pragi-Północ.
Pojawiają się także głosy, które wskazują, że wprowadzenie zakazu nie zda egzaminu.
– Jako Prażanka uważam, że wracamy chyba do korzeni. Bimber, szklanka, w nocy nalot, w dzień łapanka (…) znam to z życia, mieszkam tu od urodzenia – mówi nam pani Maria, mieszkanka dzielnicy.– Wprowadzenie zakazu nocnej sprzedaży alkoholu na Pradze-Północ i w Śródmieściu obowiązuje od 1 listopada 2025 roku, dlatego na obecnym etapie jest jeszcze zbyt wcześnie, by mówić o jednoznacznych efektach tej zmiany prawnej – poinformował nas Referat Prasowy Straży Miejskiej.– Właściciele sklepów zdali egzamin – mówi Karol Szyszko, radny Pragi-Północ.– Nie było problemów z wprowadzeniem zakazu. Dowiedziałam się z urzędu, że żadne skargi nie wpływały – dodała Katarzyna Jankowska, radna Pragi-Północ.
Sytuację potwierdziła nadkom. Paulina Onyszko z KRP VI – (…) z obserwacji policjantów wynika, że wprowadzony zakaz sprzedaży alkoholu, po godz. 22.00 wpłynął pozytywnie na ograniczenie aktywności osób w przestrzeni publicznej, których celem było nabycie alkoholu w porze nocnej.
Wszyscy liczą na to, że mniejsza dostępność taniego alkoholu zmniejszy jego spożycie. Większość naszych rozmówców wskazuje, że chociaż właściciele sklepów będą mieć mniejsze zyski, to koszty społeczne będą maleć. Będzie mniej nocnych awantur na ulicach, a mieszkańcy będą mogli bez stresu wrócić do domu, nie obawiając się, pijackich zaczepek.
Miasta, które wprowadziły zakaz dawno temu, komunikują, że spadła ilość nocnych interwencji służb, co oznacza wzrost bezpieczeństwa publicznego – zmalała liczba interwencji medycznych. Profesor Łukasz Balwicki, Krajowy Konsultant w Dziedzinie Zdrowia Publicznego twierdzi, że ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu powinno mieć miejsce w całym kraju, a nie tylko na szczeblu lokalnym, m.in. z powodu zmiany profilu picia – społeczeństwo coraz częściej pije codziennie, a nie okazjonalnie.
TeO
gazeta Mieszkaniec
Warszawski Lokalny Portal Informacyjny Mieszkaniec













