Zrozumieć mężczyznę

– Witam, panie Eustachy! Jak to mówią, ostatnie chwile przed pierwszą gwiazdką…
Kazimierz Główka nie mógł wyjść z bazaru na pl. Szembeka nie odwiedziwszy uprzednio swojego kolegi, kupca bieliźnianego Eustachego Mordziaka.
– To prawda, ale tempa nie zwalniamy. Raczej klienci jakby słabną. Może od zakupowego wysiłku?
– Co pan nie powie? Znaczy, że im bliżej kulminacji tym napięcie coraz bardziej gaśnie? Przecież całe życie było na odwrót.
– Ano właśnie. Może dlatego, panie Kaziu, że całe życie człowiek za towarem się uganiał, często przecież do ostatniej chwili. A teraz – niech tylko pan się rozejrzy, wszystkiego w bród! Ludzie obkupili się już w zasadzie przed Świętami. Właściwie Święta każdy od dawna ma już gotowe, tyle, że w lodówce. Teraz tylko wystarczy wyjąć, przygotować i gra muzyka! …Kolędy, znaczy się.
– A pamięta pan, z jaką zazdrością człowiek w telewizji oglądał obrazki z przedświątecznego Paryża, Londynu, czy Nowego Jorku – te ozdoby, świetliste girlandy.
– No! W ostatnią sobotę przejechaliśmy się z moją Krysią przez wieczorną Warszawę. Powiem panu, panie Kaziu – coś pięknego. A ludzi – tłum! I te światełka – Ogród Botaniczny, Nowy Świat, Plac Zamkowy…
– Nasz Plac Szembeka też niczego sobie – choineczka jak się patrzy. I o dziwo Gocławek. Okolice pętli tramwajowej mam na myśli. Ja pamiętam, jak oprócz torów tramwajowych były jeszcze tylko tory ciuchci wąskotorowej do Starej Miłosny i knajpa, taka podmiejska, z ogródkiem. W miejscu, gdzie jest teraz stacja benzynowa. Knajpa tonęła w bzach, w lecie była oświetlona zwykłymi żarówkami, a do tańca i w ogóle, żeby było miło grała orkiestra cygańska.
– Łza się w oku kręci, co nie panie Kaziu?
– Łza jak łza, ale z panem coś nie tak. Przez nos pan mówi, pokasłuje, przeziębił się pan. Może jednak, skoro ruch mniejszy, do domu wcześniej się udać?
– Nie z moją Krysią takie numery, panie Kaziu. Ona twierdzi, że kupiec na bazarze jest jak żołnierz na froncie. Musi trwać do końca, do ostatniego klienta.
– Jak mawiał pewien mój znajomy, tylko kobieta, która urodziła dziecko bez znieczulenia, może zrozumieć przeziębionego faceta.
Szaser
Co tam panie na Pradze
Warszawski Lokalny Portal Informacyjny Mieszkaniec













